Cobra Lajtowy Puchar 4 x 4 - 2 edycja

Wczoraj, pierwszy raz w życiu, byłem na tzw. "OFROŁDZIE" - czyli rajdzie terenowym. Podsumowując możnaby powiedzieć tylko i aż tyle: niesamowita impreza, niesamowita ilość ludzi zakręconych na tym punkcie - prawdziwych pasjonatów. Impreza zarówno dla kompletnych świrów jak i dla rodzin z dziećmi. Można sobie takie rajdy oglądać w telewizji (na youtubie w Terenewizji), ale żeby poczuć i zrozumieć o co tu chodzi - trzeba chociaż raz pojechać i poczuć to "na własnej skórze". O samym rajdzie za moment (niecierpliwi mogą pominąć ten wstęp), ale od początku.  

Jeżeli wydaje Wam się, że off-road, jako sposób spędzania wolnego czasu, to zabawa tylko dla twardzieli w wielkich terenówkach z ogromnymi kołami, to cytując klasyka: "jesteście w mylnym błędzie". Oczywiście są klasy PRO i QUAD dla totalnych szajbusów, ale klasa TURYSTYK - to czysta, rodzinna rekreacja, a jeśli komuś TURYSTYK nie wystarcza (bo nuda... :) ), a PRO to za trudne - jest jeszcze klasa WALKA, w której można się trochę zmęczyć, ale niekoniecznie utopić samochód po dach. 

Klasy - jak to wygląda pod kątem sprzętu: 

  • TURYSTYK - łatwe trasy terenowe, rekreacyjne - często wystarczy "niby" terenówka, byle miała napęd na cztery koła, bez wyciągarki, bez trapów, łopat i innego sprzętu. Jest to dobry wstęp, dla tych, co pierwszy raz, żeby poznać zasady, nabrać doświadczenia i zobaczyć, ile jeszcze trzeba włożyć w samochód, żeby iść w pełno błocko. 
  • WALKA - to już bardziej zaawansowana zabawa - bez wyciągarki, liftu nadwozia, dużych kół, trapów, kinetyków, zbloczy itd. - nie ma co podchodzić, ale nadal są to samochody do poruszania się normalnie po drodze, dojazdów do pracy i do sklepu po bułki.    
  • PRO - to już totalne szaleństwo i brak górnej granicy wydatków. Samochody często robione na zamówienie, specjalne klatki, potężne silniki, konstrukcja umożliwiająca jazdę w wodzie po dach. 

Oczywiście nikt nie broni jechać tzw. ZMOTĄ (zmotany = mocno zmodyfikowany samochód do jazdy w kategorii PRO) w TURYSTYKU ..... ale jaki to ma sens ? :) 

Zasady zabawy  dość proste: 

W terenie są rozmieszczone, ponumerowane oznaczenia (tzw. pieczątki), do których trzeba dojechać samochodem i w zależności od wersji albo fizycznie wstemplować pieczątkę w roadbook'a, albo zrobić zdjęcie (fotopieczątka). Żeby nie było zbyt łatwo - druczek do zwykłych pieczątek, ewentualnie numer załogi do robienia fotopieczątek są "przycumowane" do samochodu na krótkiej, stalowej lince (każda drużyna może wybrać miejsce mocowania). W wypadku fotopieczątek trzeba numerek zespołu przyłożyć do numeru na drzewie, kłodzie, krzaku i zrobić mu fotę, a potem pokazać sędziom do weryfikacji. 

Ostatecznie liczy się ilość zebranych pieczątek w jak najkrótszym czasie (oczywiście max to limit czasu wyznaczony przez organizatorów).  

Żeby całość urozmaicić i rozłożyć jakoś obciążenie terenu, wszystkie pieczątki są podzielone na PRÓBY. Jeżeli w danej klasie jest ogólnie do zebrania np. 140 pieczątek, może to być podzielone na 5 części po kilkanaście / kilkadziesiąt pieczątek. Grupy pieczątek są rozmieszczone w różnych miejscach: las, torfowisko, żwirownia - między którymi trzeba przejechać kilka / kilkanaście kilometrów. Przejazd odbywa się normalnymi drogami, zgodnie z przepisami ruchu drogowego. 

Warto dodać, że w klasie TURYSTYK, oprócz zbierania pieczątek, które są rozmieszczone w dość prostych do dojechania samochodem miejscach, są też zadania dla ekip - quizy, gry terenowe, zadania zręcznościowe - wszystko po to, aby urozmaicić czas najmłodszym uczestnikom tego typu imprez. 

W klasach PRO, QUAD i WALKA - rozmieszczenie pieczątek jest... ograniczone tylko wyobraźnią organizatora i czasem zdobycie jednej to kilkudziesięciominutowa walka ze sprzętem w błocie po progi, piachem po osie, stromizną, przegrzaniem silnika, spaloną wyciągarką, urwanym wałem, ukręconą półosią i co tam jeszcze w samochodzie może paść. 

I tu jedna BARDZO WAŻNA sprawa. Rajd offroadowy to nie jest bezmyślne rozjeżdżanie terenów zielonych, obszarów chronionych, lasów przez wariatów w samochodach terenowych. Każda z tzw. PRÓB jest umieszczona na terenie prywatnym, za zgodą właściciela - są to nieużywane żwirownie, prywatne lasy, łąki itp. 

Oczywiście, jak wszędzie może się zdarzyć wyjątek i ktoś poszaleje po lasach państwowych, ale takie przypadki są piętnowane i taki cymbał ma bana na kolejne rajdy.

 

Co do samej organizacji tego typu imprez: 

  •  mamy tzw. bazę - czyli miejsce zbiórki wszystkich załóg. Organizator określa, ile jest miejsc w danej klasie i tyle załóg w kolejności zgłoszeń jest przyjmowane na imprezę (oczywiście z wpisowym). 
  •  w bazie wszyscy podpisują regulamin imprezy, dostają naklejki sponsorów (obowiązkowe do umieszczenia na samochodzie)roadbooki z rozmieszczeniem prób i pieczątek. 
  •  start odbywa się w kolejności klas: PRO+QUADY, WALKA, TURYSTYK. 
  •  każda załoga ma wpisaną godzinę  przejechania linii startu i wyznaczony co do minuty limit czasu zjazdu na bazę z wypełnionym roadbookiem. 
  •  po starcie panuje dowolność w wyborze, na którą próbę załoga pojedzie w pierwszej kolejności. 
  •  na koniec każdej próby trzeba podstemplować roadbooka u sędziów, pokazując zdjęcia zdobytych fotopieczątek. 
  •  powrót do bazy na czas zalicza rajd, pozwala na udział w odbiorze potencjalnych nagród i udziału w losowaniach nagród od sponsorów. 
  •  koniec imprezy to wspólne biesiadowanie, opowiadanie historii z rajdu, odbiór nagród i zasłużony odpoczynek po kilkugodzinny zmaganiach w terenie. 

 

Wstęp wyszedł trochę długi ale, nie da się tego opowiedzieć w dwóch słowach:) 

 

A jak było tym razem...

Sama impreza, Cobra Lajtowy Puchar 4 x 4 - 2 edycja, której NEO TOOLS było sponsorem nagród, odbywała się na terenie powiatu piaseczyńskiego. Baza była umieszczona w Zalesiu Górnym, na terenie rekreacyjnym Planeta Zalesie. Umówiliśmy się z Markiem i Łukaszem na miejscu około 8:00. 

Z racji, że mieliśmy ok. 60 km na miejsce, a początek imprezy był o 7:30, wyjechałem przed 7:00 z domu i już o 7:50 byłem na miejscu. Marek w swoim Jeepie XJ był chwilę po mnie i po odmeldowaniu się na wjeździe, wjechaliśmy na teren imprezy. Chwilę później dojechał do nas Łukasz - pilot mechanik. Ustawiliśmy się w kolejce do startu i poszliśmy zarejestrować. Potem zostało już tylko czekanie na start. Czas umilaliśmy sobie rozmowami z innymi załogami (ależ to są zakręceni ludzie - w pozytywnym tego słowa znaczeniu), ostatnim sprawdzeniu samochodu, zaopatrzenia (coś trzeba jeść, żeby to przetrwać) no i... o 9:41 przejechaliśmy linię startu z limitem do 18:41. Luzik. 

Grzejemy na pierwszą próbę. Łukasz stwierdził, że jedziemy na próbę nad rzeką, bo tam będzie pewnie mokro i trzeba to zrobić, zanim Patrole (Nissan Patrol - taka kultowa terenówka) zrobią z terenu bagno. Początek był spoko - w zasadzie łąka, trochę już zryta (nie my jedni wpadliśmy na ten pomysł), ale w końcu trzeba było zjechać na rzekę. A tam... lekki armagedon. Sporo samochodów, sporo pieczątek umieszczonych na dość małej powierzchni i błocko - dużo błocka. Pierwszy atak na podjazd i odkrycie - wyciągarka nie teges - nawet nie pyknie. A bez wyciągarki w błoto - nie ma mowy 1.5 tonowym smokiem.  No co robić, co robić, dramat, nie da się!!! Jak to się nie da ? Pomogliśmy jednej załodze wygrzebać się z błocka, zaparkowaliśmy na boczku i Łukasz rzucił sie do naprawy wyciągarki. Klasyka - woda i prąd nie bardzo się lubią i po ostatnim utopieniu wyciągarki przez Marka padł sterownik od zdalnego pilota - takie tam małe zwarcie w obwodach. Sterownik – wypad. Zostało tylko manualne sterowanie z kabiny, ale ruszamy do akcji. Dzięki naprawie trochę się na próbie przepchało, pozbieraliśmy pieczątki i podjazd do sędziów - zaliczone 14 pieczątek (jeśli dobrze pamiętam) i RURA!!! na drugą próbę. 

 

 

 

W międzyczasie kanapka, woda, baton... 

Patrzymy sobie - taki tam lasek - luzik. Jedna pieczątka, druga pieczątka i... trzecia - na drzewie, 2 metry nad ziemią. Linka ma z metr - no nie ma opcji. Ale kto jak nie my, wciągamy Jeep'a na drzewo wyciągarką. Ale jak to ?! Drzewo, zniszczenie, katastrofa! No nie. Po to są pasy, żeby ładnie owinąć drzewo, zaczepić wyciągarkę i nie zdemolować przyrody... myśleć ludzie, myśleć - to nie boli.  No dobra - zaczęło się łatwo, ale za lasem - bagienko... Na szczęście jeszcze bardzo nie rozjeżdżone. Wszystko fajnie, ale jedna pieczątka na środku niczego - żadnego drzewa, żeby się potem wyciągnąć. Ale znowu - kto jeśli nie my - wbijamy, a wyciąga nas ZMOTA za pomocą kinetyka. Kinetyk, to taka lina elastyczna - przy szarpnięciu gromadzi energię i oddaje dosłownie wyrywając z błocka. Wracamy do sędziów. Liczymy pieczątki. Lecimy na trzecią próbę. 

 

W czasie jazdy - kanapki, kabanosy, wafelki, woda, herbata - trzeba wrzucić coś do pieca, żeby nie paść. 

Trzecia próba to żwirownia + las + błocko - CZAD !!! Łukasz wyskakuje z woderów (na razie nie będą potrzebne) i lecimy. Zjazd po piachu, a potem seria podjazdów po piachu, po każdą pieczątkę - WALKA !!! Okazuje się, że czasem myślenie to podstawa, bo jedną pieczątkę zamiast drzeć z dołu na wyciągarce - można zrobić podjeżdżając z góry, normalnie - drogą - luz. Kolejne kilka pieczątek to zjazdy w dół po piachu - dajemy radę sami, ale ostatnia to "nurkowanie" z założeniem, że sami się stąd nie wyciągniemy. Ale offroadowcy to wielka rodzina - mówisz, że trzeba pomóc i pomagają. Range Rover i jego wyciągarka ratują nam tyłek. Ciągniemy dalej - parę pieczątek w lesie - ostre podjazdy, ale sucho i dalej wjazd w... BŁOCKO !!!! Łukasz znowu wodery... nie ma wyjścia. Kaloszki nie wystarczą. Moje buty już i tak do kasacji (takie było założenie).  Spotykamy innego XJ'ta (Jeep taki jak nasz) - maska w górze, walka z awarią trwa. Pierwsze pytanie - macie pasek (zerwali pasek od wspomagania, chłodzenia, alternatora - kaplica). Marek na luzie: mam - oddaje. My grzejemy dalej. Błocko straszliwe. Mało którą pieczątkę daje się zrobić bez wyciągarki. Po kilku akcjach Jeep mówi pass... dalej nie jadę - trochę mi za gorąco. Na liczniku 110 stopni C. Padł i nie chce odpalić - przerwa. W końcu odpala, wracamy do gry. Dobra - kończmy z tym błockiem. Jeszcze 2 pieczątki i do sędziów. Zbieramy 27/30 - sami jesteśmy zaskoczeni.

 

Kontrola czasu. Mamy jeszcze moment - lecimy na kolejną próbę. Ale nie ma łatwo, panie kochany. Przy odejmowaniu gazu słychać wyraźne tytytytytytytyty... Co jest? Grzejemy - coraz gorzej... Wszystko od spodu uwalone w błocku - jak żyć? Jak sprawdzić? Stajemy po środku łąki - diagnoza nie wypada dobrze: krzyżak na wale do tylnego mostu umiera... Zjazd na bok, żeby nie blokować drogi i akcja reperacja. Na szczęście Marek ma krzyżaka (nie pająka, nie rycerza - część wału). Łożysko igiełkowe zmielone. Trwa naprawa. Zaczyna padać deszcz... SUPER!!! Z przeciwnej strony jadą ekipy na próbę, z której my wracamy... każdy, dosłownie każdy, zwalnia, żeby zapytać, co się stało i czy nie trzeba pomóc - to jest wielka rodzina offroad!!! Stoję sobie grzecznie i tylko powtarzam - nie, dzięki, padł krzyżak, mamy, nie sprzedajemy, będziemy robić :) 

 

Zrobione, ruszamy, wszystko trzyma się kupy - zajeżdżamy na ostatnią próbę. Początek - łatwizna. Z dziesięć pieczątek zebranych w minutkę + pomoc chłopakom, bo nurkowali po pieczątkę i trzeba ich wyciągnąć. Na deser - BŁOCKO !!! 

Jedna pieczątka - błoto po kolana, nic nie widać, bo zapaprane błotem, bez wyciągarki nie ma szans. Druga pieczątka na drzewie, po środku bajora - podjechać się da, ale, żeby przyłożyć numerek Łukasz wbija do wody po pachy. Trzecia pieczątka na pieńku przy drodze - luz. No i czwarta - nie do podjechania. Jeep wkleja się w błocko na sztywno. Pęka lina w wyciągarce - odpuszczamy. Żeby wyjechać - pomaga nam załoga z Bielska (pozdrawiam serdecznie, bo wyprzedzałem ich o 22:00 pod Mszczonowem) w Samuraju wyciągając nas z tego dramatu.  

Kończy się limit czasuZgubiliśmy zblocze. Trochę słabo... lecimy na bazę.

Limit mija 18:41 - nawigacja mówi: dojazd o 18:39 - na styk. Wpadamy na parking 18:40, ale jeszcze trzeba dojechać do sędziów. Wlecze się przed nami jakiś gamoń w eleganckim Amaroku - Łukasz nie wytrzymał. Wyskakuje z roadbookiem i w woderach biegnie zdać dokumenty. 18:42 - przyjęli ! Ufff... zaliczone !!!  

Można się wyluzować. Porządki w samochodzie. Świeże ciuchy. Idziemy coś zjeść - kiełbaska, karkówka, bigos, buła, woda, kawa, piwo - co kto lubi. Czekamy na ogłoszenie wyników. W międzyczasie spotykamy chłopaków z XJ'ta, którym Marek dał pasek - dziękują za pomoc - dojechali. 

20:30 - nagrody. Podium zmienia się w kolejnych klasach. I, II, III miejsca. Gratulacje, uściski, dyplomy. Wszystkie dzieciaki dostają dyplomy udziału - piękna sprawa. 

Na koniec losowanie nagród. Sponsorzy dają upominki, losuje "Sierotka" - można wygrać bez względu na wynik.  

Opowiadam o firmie, rozdaję nagrody - super uczucie być wśród takiej bandy super zakręconych ludzi. 

W domu jestem po 22:00 - padam na pysk. Wyrzucam buty do śmietnika.

Na pewno chciałbym to powtórzyć. 

Zaczynam rozumieć, że to trochę jak nałóg. Mimo, że to dosłownie topienie pieniędzy w błocie - ale lepsze niż inne używki. 

Najbardziej zaskoczyła mnie ilość dzieci biorących udział w rajdzie - razem z rodzicami, wujkami, ciociami. To jest naprawdę rodzinna impreza ! Super czas spędzony razem. 

 

W czerwcu nasz rajd w Bliżynie - zapraszamy ! 

 

Jacek Churski 

 

Niezbędnik offroadowca

 

  1. Spodnie robocze CAMO, rozmiar XXL - NEO - 81-221-XXL
    Spodnie robocze CAMO, rozmiar XXL
    NEO 81-221-XXL
    99.30zł
  2. Bluza robocza CAMO, rozmiar XL - NEO - 81-211-XL
    Bluza robocza CAMO, rozmiar XL
    NEO 81-211-XL
    117.50zł
  3. Klucze nasadowe 3/8", zestaw 20 szt. - NEO - 08-610
    Klucze nasadowe 3/8", zestaw 20 szt.
    NEO 08-610
    181.20zł
  4. Wciągarka łańcuchowa 3 t, 3 m - NEO - 11-762
    Wciągarka łańcuchowa 3 t, 3 m
    NEO 11-762
    377.80zł
  5. Klucze nasadowe 3/4", zestaw 21 szt. - NEO - 08-061
    Klucze nasadowe 3/4", zestaw 21 szt.
    NEO 08-061
    801.00zł
  6. Zestaw wkrętaków i końcówek wkrętakowych, 37 szt. - NEO - 04-210
    Zestaw wkrętaków i końcówek wkrętakowych, 37 szt.
    NEO 04-210
    115.60zł

 

Porady

Black weekend Tylko w ten weekend rabat 10% na wszystkie produkty z naszej oferty! Twój kod rabatowy BW2019   Oferta ważna od... Zobacz artykuł
ZRÓB TO SAM - ŁAWKA ZE SKRZYNIĄ Dzisiaj pokażemy Wam jak samodzielnie zbudować ławkę ogrodową ze szkrzynią. Idealnie sprawdzi się ona jako... # tools Zobacz artykuł
Stojak na rowery Prezentujemy kolejny projekt FIXERO TV Tym razem coś dla TWARDZIELI - STOJAK NA ROWERY ... # tools # dom # diy / craft # budowa Zobacz artykuł
Jak zrobić obrzeże do blatu laminowanego? Zobaczcie tip od Piotrka z FIXERO TV jak w ładny i estetyczny sposób, samemu zrobić obrzeże do blatu lamiowanego  Do wykonania... # tools Zobacz artykuł

OFICJALNY SKLEP PRODUCENTA